| WIARA | VERBUM TRADITIONIS |
Współcześnie wielu liberalnych katolików propaguje ideę wolności religijnej. Zanim przyjmiemy lub odrzucimy tę tezę, powinniśmy najpierw stwierdzić, co to jest wolność religijna, a następnie zbadać, jakie jest stanowisko Urzędu Nauczycielskiego Kościoła w tej sprawie. Znany apologeta wolności religijnej, JE ks. bp Zygmunt Pawłowicz pisze: "W pluralistycznej demokracji państwo i kościoły (sic!) muszą się wzajemnie uznawać i szanować, a także raczej popierać się, niż stosować technikę wzajemnego unikania. Państwo winno starać się o to, aby zachować dobre relacje z różnymi wyznaniami w kwestii wolności kultu, szkolnictwa i we wszystkim, co dotyczy publicznej aktywności. Praktyka pluralizmu w demokracji wymaga, aby państwo wchodziło w dialog i przyjmowało rady. Spotkanie państwa i autorytetów religijnych jest sprawą fundemantalną dla dobrego rozwoju państwa." (1) W tym tekście zwraca uwagę typowo relatywistyczny zwrot "kościoły", pod którym to pojęciem autor rozumie nie tylko jedyny prawdziwy Kościół Rzymsko-Katolicki, ale także rozmaite grupy niekatolickie - schizmatyckie i heretyckie. Co ciekawe, zdaniem bp. Pawłowicza, państwo powinno zachowywać "dobre relacje z różnymi wyznaniami", a więc także z religiami fałszywymi. Z kolei ks. Marian Jaworski utrzymuje, że z "tak pojętą wolnością łączy się ściśle prawo do wyrażania na zewnątrz swoich przekonań i to zarówno, gdy chodzi o jednostki, jak i grupy społeczne. Winny więc one być niezależne od wszelkiego przymusu w dziedzinie kultu religijnego, praktyk publicznych, układania życia według wyznawanych zasad - z zachowaniem słusznych wymagań porządku publicznego, w publicznym nauczaniu i wyznawaniu swej wiary" (2). Co więcej, jak pisze ks. Jaworski, "Prawo to [do wolności religijnej] dotyczy bowiem - co brzmi może paradoksalnie - wszystkich ludzi, zarówno wierzących, jak i niewierzących, którzy w jakikolwiek sposób stawiają w swoim życiu problem religii." (3). Według liberałów "podmiotem prawa do wolności religijnej są wspólnoty religijne" (4) - pod tą eufemistyczną nawzą kryją się oczywiście różne fałszywe kulty, herezje, schizmy itp. Ogólnie rzecz biorąc w liberalnej koncepcji wolności religijnej należy wyróżnić trzy aspekty: (1) zakaz przymuszania kogokolwiek do przyjęcia danej religii; (2) prawo każdego do swobodnego propagowania swoich poglądów religijnych, prawdziwych czy fałszywych, byle w granicach porządku publicznego; (3) prawo każdego do publicznego sprawowania kultu, niezależnie od tego, czy jest to kult Świętego Kościoła Rzymskokatolickiego czy jakiejś religii stworzonej przez ludzi (pogańskiej, heretyckiej lub schizmatyckiej). Pierwsza teza - zakaz przymuszania do przyjęcia religii, nie jest w zasadzie Kościołowi obca. Ojciec Święty Pius XII w encyklica Mystici Corporis pisze: "...jeśliby ktokolwiek z niewierzących był zmuszony do przystania do Kościoła, do przystąpienia do ołtarza, do przyjmowania sakramentów, ten bez żadnej wątpliwości prawdziwym chrześcijaninem nie został - albowiem wiara, bez której 'nie podobna jest podobać się Bogu', winna być zupełnie wolną 'uległością intelektu i woli'." (5) Inaczej jest jednak z drugą i trzecią tezą. Prześledźmy wybrane orzeczenia Magisterium Kościoła w tej sprawie. Jak wiadomo, w 1791 uchwalono konstytucję francuską, w skład której wchodziła tzw. Deklaracja praw człowieka i obywatela z roku 1789. Jej art. 10 głosił: "Nikt nie może być niepokojony z powodu swoich przekonań, również religijnych, byle ich manifestowanie nie zakłócało porządku publicznego, ustanowionego przez Ustawę." (6) Pius VI w liście Quod aliquantulum z 10 marca 1791 r. wypowiadając się o konstytucji francuskiej z 1791 r. pisze: "Koniecznym skutkiem Konstytucji uchwalonej przez zgromadzenie jest unicestwienie religii katolickiej, a wraz z nią posłuszeństwa należnego królom. W tym celu ustanowiono, jako prawo człowieka w społeczeństwie, tę wolność absolutną, która nie tylko zapewnia prawo nieingerowania w czyjeś poglądy religijne, ale ponadto przyznaje swobodę bezkarnego myślenia, mówienia, pisania a nawet drukowania w sprawach religijnych wszystkiego, co najbardziej nieskrępowana wyobraźnia może podsunąć." (7) W 1814 roku, po Restauracji monarchii we Francji, Ludwik XVIII oktrojował Kartę Konstytucyjną , w której również wprowadzono wolność religijną. W Karcie znalazł się m.in. artykuł 5 o następującej treści: "Każdy wyznaje swoją religię z równą wolnością i uzyskuje taką samą ochronę swojego kultu." (8) Reakcją Papieża Piusa VII był list apostolski Post tam diuturnitas, w którym napisał m.in.: "Nie tylko zezwala się na wolność wyznania i sumienia, by użyć słów samego artykułu, ale obiecuje się wsparcie i ochronę tej wolności, oraz sług tego, co nazywa się kultami. (...) Przez sam fakt ustanowienia wolności wszystkich kultów bez rozróżnienia, prawda jest pomieszana z błędem, a święta i niepokalana Oblubienica Chrystusa, Kościół, poza którym nie ma zbawienia, zrównany jest z sektami heretyckimi, a nawet z żydowską wiarołomnością. Co więcej, obiecując przychylność i wsparcie sektom heretyków i ich sługom, toleruje się i aprobuje nie tylko ich osoby, ale także ich błędy. Jest to wyraźnie tragiczna i godna potępienia herezja, którą święty Augustyn wyraził tymi słowy: 'Stwierdza ona, że wszyscy heretycy są na właściwej drodze i mówią prawdę, co jest absurdem tak monstrualnym, że nie mogę uwierzyć, aby jakakolwiek sekta rzeczywiście to wyznawała'." (9). Tak samo nauczali kolejni Wikariusze Chrystusa, np. Grzegorz XVI, Piusa IX, Leon XIII. Grzegorz XVI pisze w encyklice Mirari vos z 15 sierpnai 1832 r.: "Z tego to zatrutego źródła indyferentyzmu pochodzi owa fałszywa i absurdalna maksyma, albo raczej majaczenie, że wolność sumienia winna być nadana i zagwarantowana każdemu. Błąd ten należy do najbardziej zaraźliwych, a drogę mu przeciera owa wolność wyrażania opinii, absolutna i bez ograniczeń, która, dla zniszczenia Kościoła i państwa, wszędzie się szerzy, a którą pewni ludzie, poprzez swoje zuchwalstwo, nie boją się przedstawiać jako korzyść dla relgii." (10) To ostatnie zdanie zasługuje na szczególną uwagę - apologecie liberalizmu przedstawiają wolność religijną "jako korzyść dla religii". Wynika to oczywiście z ich zuchwalstwa, jak zauważa Papież, bowiem opinia ta jest "fałszywa i absurdalna", zasługując raczej na miano "majaczenia". Grzegorz XVI analizuje także skutki wolności religijnej: "Stąd to bowiem pochodzi brak stałości umysłów; stąd wciąż wzrastające zepsucie młodzieży; stąd w ludziach pogarda dla kościelnych praw, najświętszych praw i rzeczy; stąd, jednym słowem, najgorsza plaga, zdolna spustoszyć państwa". (11). Nauczanie Piusa VI, Piusa VII i Grzegorza XVI na temat wolności religijnej potwierdza Pius IX w swojej encyklice Quanta cura z 8 grudnia 1864 r. Ze względu na szczególne znacznie tej wielkiej encykliki, zacytujemy z niej obszerniejszy fragment: "Dobrze bowiem wiecie, Czcigodni Bracia, że w naszych czasach wielu jest takich, co stosując do ludzkiej społeczności przewrotną zasadę tak zwanego naturalizmu ośmielają się głosić, iż najlepsza struktura społeczeństwa i rozwój państwa zgoła wymagają, by ludzka społeczność była kształtowana i zarządzana bez żadnego uwzględnienia religii, jakby ona w ogóle nie istniała, a przynajmniej nie czynią żadnego rozróżnienia między religią prawdziwą a fałszywą. Ponadto nie wahają się twierdzić, wbrew nauce Kościoła i Świętych Ojców, że najlepszą jest taka struktura społeczeństwa, w której władzy państwowej nie przyznaje się obowiązku nakładania ustalonych kar na tych, co występują przeciwko religii katolickiej, z wyjątkiem sytuacji, w których domaga się tego spokój publiczny. Na podstawie tego całkowicie fałszywego pojęcia o władzy w społeczeństwie nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie. A nadto że obywatele mają prawo do wolności w każdej dziedzinie życia, które nie może być ograniczane przez jakąkolwiek władzę, czy to świecką czy to kościelną. Dzięki temu prawu mogą oni swoje poglądy jawnie i publicznie głosić, zarówno poprzez ustne wypowiedzi jak też za pośrednictwem publikacji, czy w jakikolwiek inny sposób. Tak zaś nierozważnie twierdząc, nie zważają zupełnie na to i nie biorą wcale pod uwagę tego, że głoszą "swobodę zatracenia" i że, jeśliby zawsze wolno było bez ograniczeń wygłaszać ludzkie opinie, to nigdy nie zabraknie takich, którzy ośmielą się sprzeciwiać prawdzie i ufać w słowa ludzkiej mądrości, podczas gdy z samej nauki Pana Naszego Jezusa Chrystusa wiara i mądrość chrześcijańska winna wywnioskować, jak należy unikać tej, ze wszech miar szkodliwej, próżności." (12) Co oczywiste, Ojciec święty potwierdza nauczanie swoich poprzedników, a Grzegorza XVI wprost cytuje. Zwracamy także uwagę na zdanie: "Ponadto nie wahają się twierdzić, wbrew nauce Kościoła i Świętych Ojców, że najlepszą jest taka struktura społeczeństwa, w której władzy państwowej nie przyznaje się obowiązku nakładania ustalonych kar na tych, co występują przeciwko religii katolickiej, z wyjątkiem sytuacji, w których domaga się tego spokój publiczny." Istotne jest tu z jednej strony stwierdzenie, że liberalna koncepcja wolności religijnej jest sprzeczna z nauką Kościoła i Świętych Ojców. Z drugiej strony Papież potępia tezę liberałów, której nie ratuje bynajmniej - jak sądzą niektórzy - wprowadzona przez nich klauzula o spokoju publicznym, za pomocą której udaje się im zwieść mniej ostrożnych katolików. Tenże sam Pius IX ogłosił łącznie z encykliką Quanta cura zbiór błędnych tez rozpowszechnionych w jego czasach i przezeń potępionych. Zbiór ten otrzymał nazwę Syllabus. Wśród błędnych opinii w kontekście liberalnej koncepcji wolności religijnej zwracają uwagę następujące:
"77. W naszych czasach nie jest już więcej rzeczą pożyteczną, by religia katolicka uważana była jakby za jedyną religię państwa, z wykluczeniem wszystkich pozostałych.
Pozytywną odpowiedzią Kościoła na liberalnie pojmowaną wolność religijną jest państwo chrześcijańskie, w którym w sposób swobodny rozwija się społeczne królowanie Jezusa Chrystusa. Naukę o państwie chrześcijańskim wyłożył m.in. Leon XIII w Immortale Dei, a o społecznym królowaniu Jezusa Chrystusa m.in. Pius XI w encyklice Quas primas, w której ustanawiał specjalne święto Chrystusa Króla, obchodzone w ostatnią niedzielę paźdzernika. Zainteresowanych czytelników odsyłam do tych encyklik, a także do numeru 2/1997 (5) pisma Nova et Vetera, gdzie znajduje się szereg tekstów poświęconych temu zagadnieniu, wśród nich artykuł Michaela Davies'a, najwybitniejszego współczesnego świeckiego pisarza i publicysty katolickiego, zatytułowany Panowanie Chrystusa Króla. Krzysztof Jan Tomaszewski
Przypisy
|
© by VERBUM TRADITIONIS - Magazyn Tradycji Katolickiej