WIARA VERBUM TRADITIONIS

Kiko Arguello
(przywódca Neokatechumenatu):
Eucharystia - Rzeczywista Obecność i Kult

Kiko jest konsekwentny; skoro nie uznał, że śmierć Chrystusa ma charakter i skuteczność "ofiary przebłagalnej", całkiem logicznie odmawia uznania charakteru prawdziwej i autentycznej ofiary we Mszy św. Dla niego nie jest potrzebny ani kościół, ani ołtarz:

My chrześcijanie (nie powie nigdy: my katolicy) nie mamy ołtarza, ponieważ jedynym świętym kamieniem jest Chrystus, kamień węgielny. Dlatego też możemy sprawować Eucharystię na stole i możemy ją celebrować na placu, w polu i gdzie się nam spodoba! Nie mamy jakiegoś miejsca, na którym wyłącznie powinno by się sprawować akty kultu...(1)

Potem przechodzi do filipiki pseudohistorycznej i otwarcie heretyckiej:

...Gdy w średniowieczu wdają się w dyskusje o "ofierze", tak naprawdę rozprawiają o rzeczach, które nie istniały w Eucharystii pierwotnej. Gdyż "sacrificium" w religii oznacza "sacrum facere", czynić "rzecz świętą", wchodzić w kontakt z bóstwem poprzez krwawe ofiary. W tym znaczeniu nie ma żadnej ofiary w Eucharystii /.../. W tej epoce idea ofiary nie jest tak rozumiana (jako "ofiara chwały", według Kiko). To, co oni widzą we Mszy, to tylko to, że ktoś się ofiaruje, to jest Chrystus. W Eucharystii widzą tylko ofiarę krzyżową Jezusa Chrystusa. I gdybyście dziś zapytali ludzi o cokolwiek na ten temat, każdy by wam odpowiedział, że we Mszy widzi Kalwarię..."(2)

Tymczasem w istocie - jakeśmy to już przedstawili -

w Eucharystii nie ma żadnej ofiary...(3)

- Msza jest pozostałością po kulcie pogan, oddawanym bożkom. Po tym kulcie, który Kościół zaaprobował w celebrowaniu

ofiary eucharystycznej,

typowej dla chrystianizmu,

przeżywanego /.../ jako religijność naturalna,

to znaczy pogańska.

Teraz nadszedł czas wyjścia z religii, by wejść w wiarę. A czymże jest wiara? Jest spotkaniem z Jezusem Chrystusem zmartwychwstałym... (4)

Sprawdza się to, co się przydarzyło narodowi hebrajskiemu: Bóg

nie zniszczył ich religijności naturalnej, lecz /.../ przystąpił do jej oczyszczenia - szczególnie na wygnaniu, w czasie którego oczyścił ryty ofiarne /.../. Bóg nie rozpoczął od zniesienia ofiar z kozłów i krów, lecz wyszedł od tych ofiar, by doprowadzić swój lud do liturgii i duchowości bardziej czystej. Stopniowo uszlachetniał te krwawe ofiary, tak że gdy przybył Jezus Chrystus, duchowość hebrajska nie była już oparta na ofiarach z krów i byków, lecz głównie na obrzędach hebrajskiej Paschy, będącej świętem obchodzonym w obrębie rodziny, a jest to ofiara chwały i składania darów. To samo stało się w Kościele... (5)

Kiko udaje, że nie wie, iż ustały ofiary Starego Prawa, jako już nieużyteczne, Chrystus, Najwyższy Kapłan, złożył w ofierze samego Siebie na ołtarzu krzyża i postanowił, by Jego krwawa ofiara trwała, jako jedyna, doskonała i niepowtarzalna, w liturgii eucharystycznej, sprawowanej przez "sługi" Nowego Przymierza, uczestniczące w Jego kapłaństwie. Wszystko to jest przedstawione w sposób niedościgniony w Liście do Hebrajczyków. (6)

Z całą pewnością Jan Paweł II nie mógłby uznać, że ta katecheza Kiko jest wiernym komentarzem jego nauczania.

Rzeczywista Obecność:

Kiko nie zaprzecza jej, lecz rozumie ją na swój sposób, zawsze odrzucając naukę Kościoła, mającej oparcie w najbardziej prawowiernej teologii katolickiej. Według niego,

Kościół pierwotny nie miał nigdy problemów z rzeczywistą obecnością. (7)

Lecz sednem sprawy nie jest obecność Jezusa Chrystusa... (8)

O jakiej obecności trzeba mówić?

O "obecności sakramentalnej", rzeczywistej, autentycznej, upamiętniającej. Jak by się realizowała Pascha, gdyby nie było potężnego ramienia Jahwe, który wyprowadza z Egiptu? To samo dzieje się z Jezusem Chrystusem. Pamiątka, którą On pozostawia, to Jego Duch wskrzeszony z martwych, który stał się życiem, by przywieść do Ojca tych wszystkich, którzy obchodzą Paschę, tych wszystkich, którzy spożywają Wieczerzę wraz z Nim. Kościół pierwotny nie ma problemów z tą obecnością. (9)

Wynika z tego, że "chleb" i "wino" byłyby jedynie "znakami" lub "symbolami" takiej Obecności. A w takim razie wszystko, co w Kościele katolickim powiedziano dla wyjaśnienia Obecności eucharystycznej w Chlebie konsekrowanym, nie ma po prostu żadnego znaczenia:

...Gdy się już wcale nie rozumie tej obecności Paschy, tego sakramentu, wtedy chce się rzecz tłumaczyć filozoficznie /.../ i zaczynają się debaty. Jak jest obecny, z oczami czy bez oczu, fizycznie lub inaczej itd. Wszystkie te tłumaczenia wychodzą z fałszywego założenia, bo się chce racjonalnie wytłumaczyć coś odmiennego... (10)

I dalej według Kiko,

chleb i wino, jako znak, pomagają i przygotowują do przyjęcia działania Bożego,

do uległości wobec Boga, potrzebnej dla dokonania się sakramentu... (11)

Jest zatem rzeczą bezpożyteczną zatrzymywać się nad tymi elementami /chleba i wina/, zastanawiać się nad ich "istotą", która według dogmatu katolickiego zamienia się całkowicie w substancję Ciała i Krwi Chrystusa. Właśnie to zarzuca Kiko teologom, przed i po Soborze Trydenckim. Z tego też powodu, jego zdaniem, Luter bynajmniej nie zasługuje na potępienie z tej racji, że odrzucił

jedno słówko: przeistoczenie, słówko filozoficzne, które chce wyjaśnić tajemnicę... (12)

Tak więc Kiko Obecności eucharystycznej nie łączy z cudem przeistoczenia, które jest przedmiotem wiary według uroczystej definicji Soboru Trydenckiego, potwierdzonej przez niezliczone akty Magisterium aż do Jana Pawła II. Kiko jest tu fundamentalnie zgodny z protestantami:

W pewnym momencie /.../, dla przeciwstawienia się protestantom trzeba było podkreślić realną obecność. Ale w momencie, gdy to nie jest konieczne, nie trzeba przy tym się upierać. Gdyż ten historyczny moment już przeminął.... (13)

Kiko wzdraga się przed uznaniem faktu, że poprzez dzieje Eucharystię pojmowano wyłącznie z punktu widzenia Ofiary, co tak dalece jest prawdą, że nazwaliśmy Eucharystię Ofiarą Mszy św. Oto jego słowa:

...Dzisiaj wszelkie odnowicielskie dociekania odkrywają centrum sakramentu, i teraz pojmuje się Eucharystię jako pamiątkę męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, jako obchodzenie misterium Paschy Jezusa Chrystusa. Odkrycie centrum, sedna sakramentu Eucharystii (czyli, według niego, wykluczenie "ofiary zadośćczyniącej" i "przeistoczenia") sprawia, iż wyjaśniają się inne aspekty, skutkiem czego znikają rozbieżności z protestantami, ponieważ zdążając do centrum, do tego, co istotne, spotykamy się z nimi." (14)

Przeto, cytując Congara i Rahnera, Kiko jest przekonany, że

w przyszłości Kościoła nie będzie już protestantów i nieprotestantów, powstanie natomiast nowa schizma: ci, co opowiadają się za Soborem, i ci, co są przeciwni Soborowi. To jest zapowiedź profetyczna, ponieważ już jesteśmy w tej sytuacji. Jesteśmy bliżsi wielu protestantom, niż niektórym katolikom, którzy chcą nas bić i zabijać. Obecnie schizma dokonuje się wśród tych, co nie uznają Soboru i powiadają: "Ale jaki Sobór? Sobór Trydencki, tak, to jest Sobór!" I są zdania, że Sobór Watykański II to są kretyństwa /sic!/, które pogrążają Kościół; z drugiej zaś strony są ci, co idą za Papieżem i za Soborem, który uchwalił odnowę Kościoła z tym wszystkim, co to oznacza... (15)

Odrzucając Sobór Trydencki - o charakterze dogamtycznym, definitywnym, niezmiennym - Kiko, niczym zuchwały mistyfikator, tworzy sobie w imaginacji fikcyjnego Papieża (Jana Pawła II) i Sobór (Watykański II), bo przecież pozostają nadal wierni doktrynie Trydentu i przekazują naukę wręcz odmienną od tej, którą Kiko próbuje wmawiać. Stanowisko Jana Pawła II udokumentowaliśmy jasno. Co do Soboru, proszę wziąć do ręki Lumen gentium... (16)

Gdy się zanegowało przeistoczenie, a Mszę św. zredukowało do świątecznej biesiady z racji obchodzenia Paschy, upadek okruchów Hostii na ziemię nie powinien nikogo niepokoić:

Takiej kwestii, jak jakieś okruchy lub rzeczy tego typu, po prostu nie ma... (17)

Co jest zatem kwestią i o co w końcu chodzi ?

Jest kwestia sakramentu, zgromadzenia ludzi... (18)

Oto, co dosłownie pisze Kiko:

Niedopuszczalny jest absolutnie obrzęd indywidualny. Żydzi nie mogą świętować Paschy, jeśli nie ma jedenastu osób w gronie rodzinnym. Dlatego sakrament nie jest tylko chlebem i winem, lecz również zgromadzeniem wiernych, całego Kościoła, który proklamuje Eucharystię. Nie może być Eucharystii bez zgromadzenia. Nie kto inny, tylko całe zgromadzenie celebruje święto i Eucharystię, ponieważ Eucharystia jest radością gromadzenia się ludzi we wspólnocie /.../. I to z tego zgromadzenia wypływa Eucharystia... (19)

Otóż jest rzeczą najpewniejszą, że według Jana Pawła II, na mocy przeistoczenia Jezus jest substancjalnie obecny w całej Hostii i w każdej jej części (20). Papież jest niemniej pewny, że zgodnie z tysiącletnią tradycją ma się nadal wierzyć, że Msza św. "jest zawsze aktem Chrystusa i Jego Kościoła, także wtedy, gdy nie jest możliwa obecność wiernych (21).
Podsumujmy: skoro Kiko zaprzeczył Obecności eucharystycznej wynikającej z przeistoczenia, to może już tylko podśmiewać się z dociekań teologicznych, które w ciągu stuleci zawsze się to kwestią zajmowały:

...Wyobraźcie sobie, że teraz, wraz z problemami filozoficznymi znowu zaczyna się obsesja, czy Chrystus jest obecny w chlebie i winie, i jak jest obecny. Mógłbym wam pokazać dyskusje teologiczne nad tym problemem, nad którymi można się tylko roześmiać... (22)

Jan Paweł II, przeciwnie, na pewno by zapłakał, gdyby go poinformowano o tym wszystkim: został on bowiem niegodnie wyprowadzony w pole przez założyciela "Drogi Neokatechumenalnej".

Kult eucharystyczny

W tej kwestii Kiko jest logiczny aż do krańcowych konsekwencji i pozwala sobie na bezczelne wyskoki przeciw magisterium Papieża, odsłaniając niechcący to, co się dzieje wewnątrz jego "wspólnot", winnych obrazy - oprócz dogmatu - najbardziej zakorzenionej i czułej pobożności eucharystycznej ludu katolickiego, wyrosłej z przykładu setek i tysięcy świętych ze wszystkich epok:

Rozpoczynamy wielkie wystawienia Sanctissimum, jakich nigdy dotąd nie było /.../. Chleb i wino nie są już do jedzenia i picia.

Ja zawsze mówię tym sakramentalistom, (23) którzy zbudowali ogromne tabernakulum: gdyby Jezus Chrystus życzył sobie, by Eucharystia tam się przechowywała, to zrobiłby się obecnym w kamieniu, który się nie psuje... (24)

Lecz trzeba wreszcie zapytać, kimże jest ten Kiko, który ośmiela się wygłaszać swoje wyroki przeciw Magisterium, przeciwko prawom, obrzędowości i doświadczeniu Kościoła katolickiego? Dlaczego nie przedstawia tych swoich przekonań Papieżowi, który po tylekroć okazał wręcz odmienny sposób myślenia?

O tej porze roku — kontynuuje Kiko — rozpoczyna się "Boże Ciało"; najuroczystsze wystawienia Sanctissimum, procesje z Sanctissimum, Msze coraz bardziej prywatne, nawiedzenia Sanctissimum i wszystkie dewocyjne praktyki eucharystyczne... (25)

Jako rzeczy oderwane od celebry (to nieprawda!) rozpoczynają się sławetne dewocje eucharystyczne: adoracja, przyklękanie podczas Mszy co chwila, podnoszenie w górę, aby wszyscy adorowali. W średniowieczu w czasie podniesienia bito w dzwony, a ci, co byli w polu, adorowali Sanctissimum... (26)

A jednak Papież w Dublinie, w dniu 29 września 1979 r., przypomniał wszystkim:

Eucharystia, zarówno w czasie Mszy św. jak i poza nią, jest Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa, zasługuje na adorację, która jest należna Bogu żywemu, i tylko Jemu...

W wieku XVII - rezonuje dalej Kiko - wraz z uprzemysłowieniem zanika świętowanie i ludzie, którzy są bardzo religijni, biorą udział po swojemu w "godzinach świętych", w Drodze Krzyżowej itp. ... (27)

I tu znów wychodzi ze "swoim Soborem Watykańskim II" interpretowanym jako wdrożenie pewnej wizji chrześcijaństwa, w którym pewnego dnia znikną wszelkie różnice między katolikami, protestantami i prawosławnymi:

Odnowa wprowadzona przez Sobór Watykański II /.../ wyniesie Kościół do chwały nie do opisania i napełni zdumieniem i podziwem prawosławnych i protestantów. Wszyscy razem usiądziemy na kamieniu węgielnym, na skale, na której nie ma podziałów. Sobór jest ekumeniczny... (28)

A jednak Sobór Watykański II wypowiedział się, że "życie duchowe /.../ nie ogranicza się tylko do uczestniczenia w samej liturgii...".(29) Owszem popiera "pobożne praktyki ludu chrześcijańskiego...", przyznaje im nawet "szczególną godność." (30)
Kiko na domiar, oszukując naiwnych dwuznacznymi słowami, zadeklarował, że jest "chrześcijaninem" (?), lecz nie katolikiem w rozumieniu "katolickości" właściwej Kościołowi Rzymskiemu, założonemu na Piotrze, a obecnie rządzonemu przez Jana Pawła II, właśnie Kościołowi Soboru Watykańskiego II, który on, Kiko, fałszywie przeciwstawia Soborowi Trydenckiemu...

Przypisy
(1) Kiko, "Orientamenti...", s. 56.
(2) Tamże, s. 322.
(3) Tamże, s. 328.
(4) Tamże, s. 60-61.
(5) Tamże, s. 60-61.
(6) Hbr 7-10.
(7) Tamże, s. 325.
(8) Tamże, s. 325.
(9) Tamże, s. 326.
(10) Tamże, s. 326.
(11) Tamże, s. 327.
(12) Tamże, s. 325.
(13) Tamże, s. 333-334.
(14) Tamże, s. 162.
(15) Tamże, s. 349.
(16) Lumen gentium, 10, 11, 25, 28, 34; Sacrosanctum Concilium, 48; Presbyterorum ord., 2, 5, 13, 14.
(17) Tamże, s. 329.
(18) Tamże.
(19) Tamże, s. 317.
(20) Patrz Sobór Trydencki, D-S 1641, 1653.
(21) Sobór Watykański II, Presb. ord., 13. Patrz Sacr. Concil., 26-7; Paweł VI, Mysterium Fidei, 15, także Piusa XII, Mediator Dei, 68-69.
(22) Tamże, s. 329.
(23) w oryginale Sacramentini.
(24) Tamże, s. 329.
(25) Tamże, s. 330.
(26) Tamże, s. 331.
(27) Tamże, s. 331.
(28) Tamże, s. 333.
(29) Sacrosanctum Concilium, 12.
(30) Tamże, s. 13, patrz Pius XII, Mediator Dei, 107-110.

Tekst zaczerpnięty z książki ks. Enrico Zoffoli, za zgodą Wydawnictwa ANTYK Marcin Dybowski. Tytuł tekstu pochodzi od redakcji.

Powrót


"OMNIA INSTAURARE IN CHRISTO"
Strona główna | Liturgia | Wiara | Dokumenty | Życie Kościoła | Publikacje | Kontakt z Redakcją | Linki

© by VERBUM TRADITIONIS - Magazyn Tradycji Katolickiej
http://tradycja.ampr.gliwice.pl

Wszelkie uwagi proszę przesyłać na adres: verbum@ampr.gliwice.pl
Ostatnia aktualizacja 9 marca A.D. 1999

Strona istnieje od 2 października A.D. 1998