| LITURGIA | VERBUM TRADITIONIS |
Nabożeństwo to, związane w swych początkach z osobą świętej Małgorzaty Marii Alacoque, z objawieniami, których dostąpiła, przypomina nam wspaniałą prawdę wiary katolickiej o Wcieleniu. Jest bowiem zwróceniem naszej uwagi na święte człowieczeństwo Chrystusa, a dokładniej mówiąc, na zasadę wyznaczającą odniesienie Chrystusa jako człowieka do innych osób.
Czym bowiem jest serce?
Zazwyczaj potocznie traktuje się je jako synonim uczuć, jako swoistą umiejętność, wrażliwość na potrzeby bliźnich, skłaniającą nas do pomocy. Ale serce pojawia się także na kartach Pisma świętego, jako określenie najgłębszej sfery w człowieku, tej sfery, która jest odpowiedzialna za podejmowanie decyzji, która je wyznacza, nie kierując się jakimiś pozorami, co może mieć miejsce w przypadku uczuć.
W takim też znaczeniu biblijne serce będzie bliższe rozpoznanym przez filozofię niematerialnym poznawczym i pożądawczym władzom człowieka, odpowiedzialnym za podejmowanie decyzji, jakimi są intelekt i wola.
Są one władzami ludzkimi, należącymi do natury człowieka, czyli istoty będącej podstawą właściwych dla niego działań. Taką właśnie naturę ludzką, pełną i integralną, a więc z tym wszystkim co dla niej specyficzne, przyjmuje Chrystus dzięki Swemu Wcieleniu. Natura ludzka nie roztapia się w naturze boskiej, nie tworzy też z nią jakiejś trzeciej natury, ale trwa niejako równolegle z naturą Boską w osobie Syna Bożego. Dzięki niej Chrystus, nie przestając dzięki naturze boskiej być nadal Osobą Boską, jest także człowiekiem, może też wykonywać wszystkie właściwe dla człowieka działania.
Chociaż między tymi dwiema naturami pozostaje cały czas nieprzekraczalna granica, to jednak natura ludzka, ściślej zaś mówiąc, działania ludzkie Chrystusa, jest wzmocniona nadprzyrodzonym wpływem pochodzącym z natury boskiej. Inaczej mówiąc, Chrystus jako człowiek, ze względu na swą przybraną naturę ludzką, jest uświęcany. A więc działania Chrystusa jako człowieka, dzięki łasce uświęcającej, danej przez Boga, odnoszą się bezpośrednio do Boga, ujawniając w ten sposób przedziwną zaiste harmonię w dwojakich, właściwych dla Boga i człowieka, działaniach jednej osoby Chrystusa.
W takim zatem kontekście serce Chrystusa to związany z jego ludzkim intelektem i wpływającą na niego łaską uświęcającą swoisty powód, bodziec dla woli, wyznaczający działania, których przedmiotem jest Bóg. Jest to więc nadprzyrodzona zasada odniesień religijnych.
Zauważmy, że Chrystus przez całe swoje ziemskie życie ujawnia to stałe, wierne osobom, odnoszenie się wyznaczone właśnie przez jego serce, czyli intelekt mobilizujący wolę i tak podejmujący wszystkie działania. Najpełniejszą manifestacją tego zwracania się ku osobom jest miłość. To właśnie serce Chrystusa, czyli rodzący się w intelekcie bodziec dla woli, pozwala mu reagować zgodnie z rzeczywistością, na miarę faktycznych potrzeb ludzi.
To właśnie miłość, wynikająca z serca, czyli z intelektu i woli, a nie z samych tylko uczuć, nastroju czy chwili, skłania Chrystusa do podjęcia męki jako ofiary złożonej Bogu za grzechy ludzi. Męka ta, co podkreślają teksty Pisma świętego, jest dobrowolna, to znaczy Chrystus chce cierpieć dla chwały Boga i dobra ludzi.
Przez chrzest zostaje nam udzielona łaska uświęcająca włączając nas zarazem w Kościół, będący Ciałem Mistycznym Chrystusa. W ten sposób nasze życie religijne jest naśladowaniem Chrystusa, jako uzyskiwaniem przez nas pełnego rozwoju naszych powiązań z Bogiem. Jest to dokonywane przez Boga przy naszej współpracy usprawnianie intelektu i woli, by podejmowane decyzje były zgodne z rzeczywistością, by chroniły wszystkie osoby, by wyrażały im miłość.
Życie religijne i związane z nim nasze uświęcanie, jako wychowanie podejmowane przez Boga, nie dzieje się w jakiejś próżni czy pustce. Konieczny jest stały, wręcz nieustanny kontakt z drugą osobą, ciągłe z nią spotkania. Tylko bowiem wtedy ożywa nasz intelekt zwracając się przez wolę do drugiej osoby, na sposób miłości, wiary i nadziei.
W życiu religijnym takim bodźcem jest sam Chrystus, który w Najświętszym Sakramencie jednoczy się z nami, wpływa na nasze władze, stając się nadprzyrodzoną zasadą naszych odniesień do Boga. Dosłownie On sam staje się naszym sercem kierującym nas nieomylnie do Ojca w Duchu Świętym.
Warto podkreślić, że przez chrzest stajemy się członkami Kościoła, zostajemy swoiście wcieleni w samego Chrystusa, uczestniczymy, dzięki łasce uświęcającej, w jego działaniach, w jego kierowaniu się do Boga. Dzięki Najświętszemu Sakramentowi pozwalamy Chrystusowi działać w nas, przez co nasze własne działania są wzmacniane przez samego Chrystusa.
Nabożeństwo do Serca Chrystusa Pana nie jest więc jakimś sentymentalnym tylko porywem, lecz wprowadza w wielkie tajemnice katolicyzmu: wcielenie, Kościół, Najświętszy Sakrament, życie religijne.
dr Lech Szyndler
Powrót do strony LITURGIA
Powrót do strony BIULETYN NR 5
© by VERBUM TRADITIONIS - Magazyn Tradycji Katolickiej